czwartek, 2 marca 2017

Pseudohodowla niejedno ma imię.

Wchodzisz do zimniej piwnicy w której widzisz ciasne klatki wypełnione po brzeg szczeniętami chorymi, umierającymi, zapchlonymi. W klatkach oprócz szczeniąt widzisz wycieńczone suki na skraju wytrzymałości. Czujesz uderzający odór odchodów i moczu, psy mają odleżyny, kołtuny, pazury wrastające w łapy. Wstrząsające prawda? Najczęściej taki widok kojarzy się z słowem „pseudohodowla”. No dobrze ale co z tymi małymi pseudohodowlami okazjonalnie rozmnażającymi pieski w typie rasy? Czy można kupić z czystym sumieniem szczeniaczka z takiej pseudohodowli gdzie suczka żyje na kanapie?



Właściciele rasowych suk, lub suk w typie rasy bardzo często decydują się znaleźć dla niej partnera tej samej rasy. Zwykle jest to pies w takim samym typie co suka. Oczywiście rodzice nie posiadają uprawnień hodowlanych w Związku Kynologicznym w Polsce. Co więcej czasami są to zwykłe kundelki nie mające wśród przodków psów rasowych. Szczeniaki, również podobne do rasy, jako rasowe trafiają do rodziny, znajomych, znajomych znajomych albo są sprzedawane za pośrednictwem internetu za koszty utrzymania szczeniąt. Teoretycznie wszyscy są zadowoleni. Pies zwykle ma się dobrze, jest kochany a jego właściciele nie musieli wydać dużej kwoty na zakup pieska. Zazwyczaj takimi rozmnażaczami są amatorzy przekonani albo o wyjątkowości swojego pupila albo o wyjątkowości swoich kompetencji kynologicznych. To jest drugi typ pseudohodowli o którym często mówi się w pozytywny albo przynajmniej mniej negatywny sposób w porównaniu do dużych pseudohodowli traktujących swoje psy w skandaliczny i jednoznacznie nieetyczny sposób.

Problemy natury moralnej.

Zwierzęta z pseudohodowli mogą przypominać osobniki popularnych ras lecz nimi nie są ponieważ nikt w amatorskich domowych hodowlach nie dba o dokumentowanie pochodzenia przodków ich pupili. Do czego ono jest potrzebne? Znajomość zdrowia konkretnej linii psów pozwala na przemyślane i odpowiedzialne kojarzenie zwierząt w celu wyhodowania jak najzdrowszych i zrównoważonych przedstawicieli rasy prezentujących takie cechy, które będą dla niej odpowiednie. Przemyślana hodowla ma na celu eliminowanie niepożądanych cech wpływających na jakość rasy oraz przede wszystkim uzyskanie takich psów które będą jak najbardziej wzorcowe. Kolejnym aspektem jest użytkowość ras. Część hodowli rozmnaża psy w celach typowo użytkowych np. do agility, ratownictwa, wyszukiwania narkotyków, zaganiania owiec czy pracy zaprzęgowej. Aspekt typowo użytkowy nie występuje w żadnym typie pseudohodowli.

Na stronie Stop pseudohodowcom możemy przeczytać: „Domowych hodowli jest bardzo dużo. O ile nie oferują dużej ilości szczeniaków, to ich ilość pozwala powiedzieć, że jest to produkcja na masową skalę”.


Domowa pseudohodowla


Duża pseudohodowla

Warunki w jakich żyje suka Często dobre warunki kanapowe.

Najczęściej tragiczne. Suka może być całe życie trzymana w klatce w piwnicy.

Zdrowie szczeniąt

Ze względu na brak badań w trakcie ciąży, brak podstawowej wiedzy na temat hodowli psów szczenięta mogą chorować na choroby wirusowe, być zarobaczone, niedożywione.

Szczenięta nieodrobaczone, nieszczepione, często chore na choroby genetyczne, możliwe śmiertelnie niebezpieczne choroby wirusowe jak parwowiroza.
Zdrowie suki

Zwykle niezłe ale niewiedza może prowadzić do powikłań zdrowotnych tragicznych w skutkach dla suki np. tężyczki poporodowej.

Skrajnie zaniedbane, często suka jest skrajnie wycieńczona od ciągłych porodów.
Występowanie chorób genetycznych

Psy nie są badane pod tym kątem oraz często nie mają rodowodów które mogłyby potwierdzić zdrowie przodków lub mają rodowody wybrakowane/fikcyjne.

Ze względu na chów wsobny (kojarzenie krewniacze np. ojciec X córka) skrajnie wysokie ryzyko występowania chorób genetycznych. Brak badań, brak rodowodów lub rodowody wybrakowane/fikcyjne.
Dbałość o eksterier

Brak. Wystarczy, że pies przypomina psa rasowego, jest „w typie rasy”.

Brak, szczenięta po osiągnięciu dojrzałości mogą nie przypominać psa rasowego.
Dbałość o zrównoważenie psychiczne psa

Brak.

Brak.
Dbałość o użytkowość

Brak.

Brak.
Dbałość o dobrostan rasy

Brak.

Brak.




Problemy natury zdrowotnej.

Brak wiedzy hodowlanej i ignorancja naraża na wysokie ryzyko chorób oraz śmiertelności szczeniąt. Aby mieć zdrowe szczenięta nie wystarczy w czasie cieczki do suki dopuścić psa… Brak wiedzy prowadzi do takich skrajnych sytuacji:
  • -tężyczka poporodowa z powodu braku suplementacji w ciąży,
  • szczeniaki i suka są zarobaczone bo nie przeprowadzono odrobaczania przed ciążą i po niej,
  • krycia kazirodcze – wynikiem czego rodzą się szczeniaki z ciężką padaczką,
  • sprzedawanie głuchych szczeniąt bo nikt wcześniej nie sprawdził ich stanu zdrowia u lekarza weterynarii albo co gorsze zorientował się że jest coś nie tak ale nie powiedział o tym kupującemu,
  • psy wyrastają na zwierzęta zupełnie inne niż miały być,
  • oszczędzanie przez hodowcę nie tylko na odrobaczeniach ale też na szczepieniach. 
Na koniec pozwolę sobie na małą dygresję. Wielokrotnie czytałam w sieci o patologii jaka istnieje w Związku Kynologicznym w Polsce. Nie mam zamiaru z tym dyskutować bo w wielu aspektach mogę się z tym twierdzeniem zgodzić. Trzeba pamiętać o tym, że wszędzie tam gdzie można zarobić pieniądze na zwierzętach to tam będzie się rodzić patologia. Człowiek jest istotą dość ułomną i pazerną nie tylko na pieniądze ale tez na prestiż. Nie mniej jednak ZKwP jest na polskim rynku organizacją zrzeszającą hodowców psów na wyższym poziomie w porównaniu do innych stowarzyszeń. Zastanówmy się przez chwilę na tym czy z jednego bagienka warto się wpakować w wielkie bagno? Tym bardziej, że z tym bagienkiem zawsze można coś zrobić, aby psom żyło się jak najlepiej. Celowo nie będę rozwijać tego tematu bo post tego nie dotyczy.

Podsumowując. Amatorskie, małe pseudohodowle w efekcie końcowym ze względu na skalę zjawiska i brak wiedzy hodowlanej mają równie nagatywny efekt dla kupującego, psów oraz dobrostan rasy co duże klatkowe pseuhohodowle. Co gorsze dodatkowa nadprodukcja tych zwierząt przyczynia się w znaczącym stopniu do pogłębienia bezdomności psów.

6 komentarzy:

  1. Wow, pierwszy raz niestety nie mogę się zgodzić z Twoim wpisem. Przecież większość hodowli to domowe, amatorskie przedsięwzięcia. Zresztą co oznacza ''amatorskie''? Nie chcę się jakoś sprzeczać, ale naprawdę niewielu hodowców to wykształceni zoologowie z dużą wiedzą.

    Osobiście uważam, że właśnie duże hodowle są złe - słyszałaś ostatnio o zamknięciu ogromnej hodowli spod Bydgoszczy? Ponad 150 psów... http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/1,48722,21340725,koniec-hodowli-psow-i-kotow-w-dobrczu-zwierzaki-w-zlym-stanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego? Ja swoje zdanie opieram na rozmowach z weterynarzami i ich doświadczeniach w tym temacie oraz na własnych wnioskach wyciągniętych po rozmowach z ludźmi mających psy. Znam amatorskie hodowle i mają się one do amatorskich pseudohodowli jak niebo do ziemi bo tym drugim na prawdę brak elementarnej wiedzy i podstaw. Nie chcę tutaj bronić partactwa jakie jest w ZKwP ale poza nim jest znacznie gorzej. Ostatnio coraz częściej czytam, że posiadanie psa z małej pseudo nie jest niczym złym. JEST. Tym bardziej jeśli motywacją do zakupu była jedynie niższa cena.
      Oczywiście, że duże pseudo są złe, czy ja gdzieś napisałam ze nie są? Napisałam tylko, że w ostatecznym porównaniu ich wpływ na bezdomność może być mniejszy bo jest ich mniej a małe domowe pseudo jest mnóstwo. Tego też nie wyssałam z palca tylko z strony stop pseudohodowcom.

      Usuń
    2. Ja mam jednak inne zdanie. Uważam, że nie liczy się ''nazwa'' stowarzyszenia lub federacji, która może stać za hodowlą lub pseudohodowlą. Myślę, że liczy się po prostu podejście.

      Co za różnica, czy hodowla jest duża, mała, amatorska, profesjonalna, ZKwP, FCI? Powinno się liczyć co sobą reprezentuje. Daleki jestem od generalizowania ''każda hodowla spoza zkwp jest zła'' lub ''każda hodowla z zkwp jest dobra''.

      Miałem przyjemność poznać kilka fajnych hodowli, które wielu nazwałoby ''pseudo'', ale również nieprzyjemność poznać wielkiego hodowcę ZKwP, któremu nawet żołwia bym nie powierzył (co nie znaczy, że żółwie są łatwe w hodowli :D).

      Strona stop pseudohodowcom nie wydaje się zbyt obiektywna patrząc pod kątem nazwy :)

      Usuń
    3. Ale ja nigdzie nie napisalam ze jestem w 100% za FCI i ZKwP. Tylko akurat w naszych polskich warunkach prezentuja najwyzszy poziom choc i tak z wiekszoscitamtych hodowli nie kupilabym psa... bo nie spelniaja moich warunkow.

      Usuń
  2. Domowe pseuduchy... Przyznam, że tak serdecznie rzygam już ludzką głupotą, że nawet nie chce mi się dyskutować czasami i tylko macham ręką. Bo jak pańcia kocha swoją joreczkę, to bajabongo, może ją kryć, co z tego, że nie ma pojęcia o jej przodkach, o chorobach, że kryje wada na wadę sukę zakręconą jak słoik na zimę.

    Z drugiej strony, szukanie psa jest niezłym wysiłkiem nawet dla osoby orientującej się w temacie - sami sobie utrudniamy życie, mącimy, ukrywamy, tworzymy radosne kółeczka wzajemnej adoracji. Kilka miesięcy temu pomagałam siostrze znaleźć szczeniaka i o ile smark już zasikuje radośnie jej nową podłogę, o tyle jestem przekonana, że ktoś spoza psiego światka nie miałby ani siły ani ochoty na przechodzenie przez cyrki, przez które przeszłyśmy. To duży problem, bo jak się Kowalski zderzy z gówniarą przekonaną o zajebistości własnego psa i każdego, kto nie należy do kółeczka najserdeczniejszych psiapsi traktuje jak intruza-debila, to raczej da pani Zosi 500 złotych, zamiast 3000 nadętemu hodowcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obawiam sie ze masz racje...

      Usuń