niedziela, 10 września 2017

Do góry nogami. Pierwszy miesiąc z małym cattle dogiem.



Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że Cleo jest obarczona zbyt dużą presją z mojej strony.  Wymaga  ona krótkich i rzadkich sesji okraszonych kolorową tęczą, jednorożcami i watą cukrową ;) Kiedy to Cleo wyraźnie powinna skończyć sesję, ja jeszcze miałam ochotę na przećwiczenie jakiś elementów. W związku z tym bardzo często wracałam z treningu z niedosytem, który chciałam wypełnić. Oprócz tego posiadanie dwóch psów wyszkolonych do szukania martwych dzikich zwierząt (lub np. wypluwek ptaków drapieżnych) stwarza dla mnie ogromne możliwości zbioru materiałów, które trudno jest znaleźć szukając je samemu. Aby zapełnić niedosyt, połączyć hobby z pasją oraz otworzyć nowe możliwości rozwoju, miesiąc temu zakupiłam szczeniaka australian cattle doga – rodowodowo Entliczka Bugari. Po domowemu Shifu.

Dlaczego australian cattle dog? 

Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie pomimo początkowych obaw, obecnie nie wyobrażam sobie, aby na miejscu Shifu mógłby znaleźć się inny pies. Bardzo długo szukałam psa stabilnego, chętnego do współpracy z silnymi popędami, odważnego i zdrowego (uwaga! Cattle to wcale nie jest zdrowa rasa!). Rozważałam kelpie, owczarka australijskiego w typie amerykańskim (użytka). Chyba jednak nie byłam do końca przekonana do swojego wyboru skoro tak łatwo zmieniłam zdanie i mój wzrok skupił się na ACD. Jest to rasa wymagająca ogromnego wkładu pracy i konsekwencji. Nie podobało mi się to, że często są ciężko zbudowane (obecnie jestem przekonana, że to kwestia spasienia ;)). Moje spojrzenie na rasę zmieniło się w momencie, kiedy poznałam mamę Shifu - Mu zwaną Kotletem. Dostałam do ręki frisbee, rzuciłam jej i przepadłam już na zawsze. Doszłam też do wniosku, że przy moim charakterku stabilny emocjonalnie, twardy pies będzie najlepszym wyborem. Dodatkowego smaczku dodało to, że cattle dobrze sprawdzają się w pracy węchowej. Lubią rozwiązywać problemy na swój sposób i są niezależne. To ogromny atut! Shifu był jednym z tych szczeniąt, które najbardziej interesowały się zapachami dzikich zwierząt. Dla mnie jako przyrodnika taki pies jest skarbem ponieważ posiada ogromny potencjał do szkolenia pod kątem poszukiwania martwych zwierząt (np. zabitych przez wilki lub padłych z innych powodów) do badań naukowych.

Fot. M. Grobla
Mały niebieski piesek czyli silne popędy ale też ogromna chęć współpracy.
 
I tym właśnie sposobem po śledzeniu miotu od poczęcia, 9 tygodni po narodzinach trafił do mnie mały niebieski piesek. Już mu wybaczyłam, że nie jest rudy. Największy żarłok. W ogóle największy. Z wielgachnymi uszami. Piesek twardy choć jeszcze malutki. I baaardzo uparty. Największą niespodzianką dla mnie była jego ponadprzeciętna jak na młody wiek umiejętność skupienia się na pracy w rozproszeniach. Park pełen psów i ludzi? Noł problem. Ale jak zwolnisz mnie z komendy to oszczekam tego tam pieska. Shifu zaskoczył mnie również tym, że potrafi się zająć sam sobą. Położyć i gryźć ulubioną zabawkę, nie narzucając się otoczeniu. Błyskawicznie wchodzi w tryb gotowości do pracy, troszkę wolniej się wycisza. Posiada bardzo silny popęd pogoni wszystkiego co się szybko porusza włącznie z samochodami i rowerzystami ale na szczęście jego żarłoczność ułatwia przepracowanie problemu.  Przepięknie szarpie się zabawkami, obecnie mamy podstawy aportu i wymianę zabawek. Praca z tym małym potworkiem to czysta przyjemność. Życie poza pracą bywa zabawne ;)
 
Fot. M. Grobla
Nauka niepożądanych zachowań.

Póki co nauczył się dwóch rzeczy, które w moim mniemaniu są niedopuszczalne – szczekanie na psy w celu wyduszenia ode mnie żarcia. Ten problem już prawie zupełnie udało się wyeliminować. Bardzo szybko również zauważył, że podczas wspólnego treningu wołam go aby zapiąć na smycz bo będę pracować z Cleo. No a co on będzie siedział sam w otchłani niebieskiej rozpaczy poszczekując smutno jak można nie dać zapiąć się na smycz! O! To jest to!

Testowanie właściciela.

 
Fot. Beata Patrzałek.
Mogę teraz?

A teraz?

A teraz?

A może teraz się uda?

A teraz?

Teraz nie? No dobrze… A teraz?

Ok, nie złość się. Spróbuję za chwilę.

Mogę teraz?

Zabawne? To nie żart. Uparty stwór potrafi wielokrotnie powtarzać czynność, którą akurat ma ochotę wykonać. JUŻ, TERAZ, W TEJ CHWILI. U nas były to próby zbliżania się do Cleo, kiedy ta w niej odpoczywała. Ponad 20 razy dziennie codziennie przez pierwsze dwa tygodnie. Recepta? Bycie o jeden raz bardziej upartym od uparciucha. Obecnie prawie w ogóle nie przypuszcza desantu na klatkę Cleo.
Upór i rozwiązywanie problemów na swój sposób będą przydatne w ciężkiej pracy. W życiu i sporcie może to być uciążliwe ale jeśli ktoś jest świadomy w co się pakuje to będzie mieć czystą przyjemność z życia z małym szkodnikiem.

6 komentarzy:

  1. Gratuluję! :) To super, że szczeniak spełnia twoje oczekiwania, powodzenia w dalszej pracy i życiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje!
    Życzymy wam więcej sukcesów i ciut mniej charakterku osiołka ze strony szczylka ale nie za bardzo co by się za nudno nie zrobiło :P
    ACD coraz bardziej mnie do siebie przekonują, dobrze móc trochę więcej się o nich dowiadywać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja o kupieniu cattle doga musi być bardzo przemyślana, to nie jest łatwa rasa. Do tego silna fizycznie, zdająca sobie sprawę w tej siły.

      Usuń
    2. Łatwego psa właśnie nie szukam; szukam psa silnego psychicznie żadnych "naleśników", psa który nie będzie kochał obcych żeby latać do każdego. Po prostu szukam psa który będzie do mnie pasować a ja łatwym człowiekiem nie jestem.

      Usuń
  3. Gratulacje nowego członka rodziny! Bardzo ładny ten Twój kotlecik :) Powodzenia w dalszej pracy :)

    OdpowiedzUsuń